Przygody ze śniegiem w tle czyli powrót z Włoch - 2 lutego 2019

3 luty 2019, 22:35 wpisał Marcin Piotrowski ( 4 kwiecień 2019, 14:32 zedytował Marcin Piotrowski)img

Śnieg! Stan wody, dzięki któremu możemy jeździć na nartach, ślizgać się na sankach i jabłuszkach… śnieg, dzięki któremu świat wygląda bajkowo w czapkach z białego puchu. Duża ilość świeżego, puszystego śniegu umożliwia wspaniały freeride po zboczach gór, po lasach i skałach… Na śnieg czekają miliony na całym świecie, aby móc spotkać się w ośrodkach narciarskich wśród podobnych sobie sympatyków “białego szaleństwa”...

Nasza grupa wyruszyła z Wrocławia w nocy z piątku na sobotę (2-3 lutego 2019 roku) do Dimaro (miejscowość przy ośrodku narciarskim Folgarida/Marilleva we Włoszech). Wszystko zaczęło się zgodnie z planem i o umówionej porze - żadnych spóźnień. Autobus z ponad 40 osobami pojechał przez Niemcy i mały bus z 2 instruktorów i “gratami” szkoleniowymi wystartował przez Jakuszyce i Czechy.

Droga do łatwych nie należała, bo jadąc zarówno przez Czechy, Niemcy i Austrie sypał śnieg i spowalniał podróż. Jednak przez Włochy jechaliśmy już po czarnym asfalcie i około godziny 15 nasz autobus zaparkował przed hotelem San Camillo.

Przez tydzień korzystaliśmy z uroków narciarstwa nie tylko Folgaridy i Marillevy, ale mogliśmy zwiedzać setki tras “Area Brenta” w tym Madonna di Campiglio i Pinzolo. Najbardziej zaawansowana grupa oraz grupa uczestników Kursu Kadrowego SITN PZN przez ostatnie trzy dni dojeżdżała autobusem do oddalonego 20km ośrodka Peio. Tam na zamkniętej dla nas 300m trasie z trzyosobowym krzesełkiem tej samej długości trenowaliśmy jazdę sportową i techniczną. Wymarzone warunki szkoleniowe!

W czwartek wieczorem zaczął sypać śnieg - nie tylko wysoko w górach, ale także w samym Dimaro. Zaczęło robić się bajkowo - biel śniegu spowiła czarne ulice i dachy budynków. Rano ośnieżonym autobusem udało się wyruszyć w kierunku Peio. Jednak tu zaczęło robić się mniej ciekawie… Autobus nie był w stanie dojechać pod wyciąg, na serpentynach samochody, które nie miały łańcuchów zatrzymały się… dla dobra planowanego wieczornego powrotu do Polski zmuszeni byliśmy odwołać szkolenie. Trudno… nadrobiliśmy za to trochę teorii i na spokojnie mogliśmy się spakować. Grupy, które nie musiały dojeżdżać do Peio, skróciły zajęcia, bo mgła i spora ilość świeżego śniegu powodowały duże ryzyko kontuzji, a i przyjemności z jazdy wiele nie było…

Supernarty - powrót z Włoch do Polski przez Brenner - 2 lutego 2019

Powrót do Polski

Jaki był plan? Mieliśmy wyjechać w piątek około godziny 21, aby przed południem w sobotę być w Jeleniej Górze i Wrocławiu. Wystartowaliśmy dokładnie o 21.00 ale dojechaliśmy w niedzielę a nie w sobotę…

Przede wszystkim autobus wyruszył mając założone łańcuchy. Jechaliśmy wolno ale bez obaw, że nas zatrzyma przy pierwszym lepszym nachylonym odcinku drogi. Do autostrady A22 dojechaliśmy przed 23. Już bez łańcuchów ruszyliśmy w kierunku Innsbrucka. Jednak przejechaliśmy około 80km (na wysokości miejscowości Bressanone) i zaczął się zator. Udało się “żółwim” tempem przejechać kilka kilometrów, aż zatrzymało nas kompletnie. W tym miejscu staliśmy od północy do 11 rano. Supernarty - powrót z Włoch do Polski przez Brenner - 2 lutego 2019
Nie wiadomo kiedy odblokują autostradę na przełęczy Brenner (Passo del Brennero), nie było możliwości zawrócić. Byliśmy uziemieni. Około 10.30 pojawili się włoscy strażacy, którzy pół godziny później zorganizowali dla podróżnych transport do remizy w mieście Varna. Supernarty - powrót z Włoch do Polski przez Brenner - 2 lutego 2019
Musieliśmy cofnąć się piechotą kilkaset metrów, aby przejść otwartą bramą ratunkową na drogę lokalną. Supernarty - powrót z Włoch do Polski przez Brenner - 2 lutego 2019 Supernarty - powrót z Włoch do Polski przez Brenner - 2 lutego 2019 Supernarty - powrót z Włoch do Polski przez Brenner - 2 lutego 2019
Tam czekały na nas busy, a w remizie gorąca herbata, przekąski i napoje. Po godzinie odwieziono nas na stację benzynową APS FUEL przy autostradzie. W międzyczasie strażakom udało się stworzyć korytarz między stojącymi ciężarówkami i autokar czekał już na nas na powyższej stacji benzynowej.

Co się stało? Mieliśmy jedynie dane niepotwierdzone… Podobno na przełęczy Brenner (Passo del Brennero) na autostradę spadła lawina, ciężarówki zablokowały oba pasy ruchu i nie mogły jechać dalej, bo gro z nich nie miała łańcuchów. Podobno nie wiadomo czy uruchomiony zostanie ruch przed poniedziałkiem… podobno po stronie austriackiej był wypadek ze skutkiem śmiertelnym… podobno...

Na stacji benzynowej “koczowaliśmy” do godziny 19 kiedy stacja została zamknięta na noc… było nieźle, bo było ciepło, było gdzie naładować telefony i był także dostęp do internetu. Kiedy wegetowaliśmy na stacji trwała “burza mózgów” co dalej. Brana pod uwagę była kompletna zmiana trasy - na drogę przez Wenecję, jednak konsulat przekazał informację, że wszystko wskazuje na to, że tego wieczoru ma być przywrócony ruch kołowy na autostradzie. I rzeczywiście tak się stało. Kierowcy odczekali swoją obowiązkową 9 godzinną pauzę i o godzinie 21.00 ruszyliśmy ponownie w trasę. Najpierw drogą lokalną przez miasto Varna i na “bramkach” kilka kilometrów dalej wjechaliśmy na czystą autostradę A22. Od tego momentu droga już poszła bez żadnych problemów i przed 9 rano zatrzymaliśmy się w zasypanej śniegiem Jeleniej Górze.

Udało się...

Kategorie: narty, obóz, obóz narciarski, włochy.

  • Dodaj komentarz

  • Trochę nerwów nas tu w jeleniej Górze to kosztowało! Najważniejsze było to, że nic się nikomu nie stało i wszyscy cali i zdrowi wrócili do domów!